Friday, 27 February 2015

WczesnowiosenneTematy

No i nadszedl znowu czas na bloga.Powroty sa ciezkie,tak jak i pierwsze zdanie ,ktore trzeba skonstruowac po tak dlugiej przerwie,bo w sumie nie wiadomo od czego zaczac, i na jaki temat pisac,bo namnozylo sie ich tak wiele.
Po glowie od dluzszego czasu wedruje mi temat naszego rodzimego jezyka,ktory kaleczymy jak mozemy, uzywajac wszedobylskich zdrobnien.ktore mnie wielokrotnie przyprawiaja o stan gotowosci wymiotnej.Jezyk przeslodzony zdrobnieniami  jest  tak infantylny w moim mniemaniu oczywiscie,ze czasami wydaje mi sie ,ze zaczelismy sie uwsteczniac w naszej mowie ustnej  i pisanej .To tak jakby uzycie przypisanego slownikowi slowa parzylo nas w jezyk czy dlonie, kiedy go wstukujemy.Czy potrafimy wyrazic nasze emocje bez uzycia emotikonek?sama sie na tym lapie,ze koniec zdania akcentuje jakims usmiechem ...jakby moj text nie byl wystarczajaco zabawny i bez tego=)o wlasnie tak!Pewnie niektorzy z nas,no i ja tez! maja tak wysublimowane poczucie humoru,ze mogloby to byc ciezkim kawalkiem codziennej literatury  do zgryzienia, gdyby nie pomoc/moc gotowych usmiechow czy innych pomocniczych gadzetow,ktore ulatwiaja nam zrozumienie textu czy ogarniecie uczuc autora.Bo czy KAWA smakuje gorzej od "kawusi"czy "kawki"?czy zwykle HEJ jest macocha "hejka"czy "siemka"?-teraz Hejek i Siemek wygladaja tu jak dwaj homeoseksualisci,do ktorych generalnie nic nie mam,ale w zdrobnieniach i owszem ...to byl chyba zly przyklad.Wiecie co, fakt faktem,nie mnie tu pouczac jakiego jezyka nalezaloby uzywac,niemniej jednak wolno staje sie ortodoksyjna zwolenniczka naszej starej polszczyzny.W tym temacie koniec.

Od trzech dni nie chodze do pracy,bo moj organizm przeszywa wszedobylska niemoc,brak tworczych zapalnikow i pustka-czy juz mam depresje czy to tylko zmecznie materialu?
Czy tez tak macie ,ze kiedy w zyciu wszystko leci uskrzydlonym tokiem wielkich ,puchatych skrzydel - tego wszystkiego  co wam do zycia potrzeba ,to  latwiej jest przezwyciezyc to czego sie nie lubi w naszej codziennosci?
Pasje sa wazne,dzialaja jak maseczka Kleopatry na nasze niezaspokojne zawodowo ego,to takie nasze drugie JA...a czasami pierwsze.

Musze zajac sie ogrodkiem,bo mimo iz,naturalne jest piekne, to o tyle zblakana paczka po "czipsach"pomiedzy doniczkami straszyc moze o tej porze roku, swoimi intensywnymi kolorami i zagraza szarosci !To takie nienaturalne...wyzywajace i bez serca dla reszty szaro-burych odcieni.

Ostatnio (od 3 lat)zastanawiam sie nad polisa na zycie.Nadszedl ten czas ,ze realizuje moj plan i z trzema doradcami jestem umowina ,z dwoma przeszlam szybka wstepna rozmowe,ale jak sie okazuje temat latwy nie jest, a poza tym najistotniejsze rzeczy sa napisane najmniejszym drukiem...no i ciezko to sie czyta ciezko.Poza tym to co wczesniej wygladalo na "lazurowy blekit"(jest takie cos?)polisy na zycie...teraz okazuje sie szarym granatem ...bo generalnie odradzam umieranie z polisa czy bez ,bo mozna nie zasnac wiekuiscie -spokojnie...

Fajnego dnia i weekendu wszystkim ...
J.x