Thursday, 15 May 2014

Krotko...

Dawno tu nie zagladalam,wiec zacznijmy od pogody ,ktora jest piekna...rano budza mnie radosne rozmowy ptakow i zapach cieplego,wiosennego powietrza wdzierajacego sie natretnie do mieszkania,jakby chcialo zadomowic sie tu na dobre,a przeciez bylo tu rok temu, o tej samej porze,znalo kazdy kąt,kazdy przedmiot...

Z nowosci to tylko to,ze nabylam 10 miesiecznego kota -a jakze! bez polowy zębow!...Moja glupota znow dala o sobie znac,lecz skad moglam wiedziec,ze zwierzakowi nalezalo spojrzec do pyszczka i looknac co tam piszczy?Nie looknelam ,a Kot mi miauczal 2-3 razy w ciagu jednej nocy...Z pocztaku myslalam ,ze chory,ale zostalo potwierdzone ,ze  chory nie jest,nie byl oprocz tych nieszczesnych zebow,kocia prochnica!!!...byl chory na towarzystwo,kochal towarzystwo.Kiedy go przytulalam,glaskalam,lezalam ,a raczej on lezal blisko mnie byl cichutko,ale kiedy tylko sie oddalalam miauczal...wytrzymalam 16 dni ...po czym Kot na farmie wyladowal...Wiem,wiem...nie popisalam sie,ale w ciagu tych dni zapomnialam co to sen i cisza...do tej pory go slysze...Kolejny raz pokazalam swoja naiwnosc i to,ze mierze innych swoja miara zaufania.

Poza tym Starszy ma mature tutejsza- Living Cert. za niecaly miesiac...wmowil sobie Prawo,ze bedzie je studiowal...coz, jako jego mama, a zarazem wrog nr 1(zaszczytna funkcje pelnie i do tego na pierwszym miejscu sie plasuje w tych dwoch kategoriach)...patrze sie na niego i stukam w czolo...Starszy znak zodiaku - Blizniak- marzyciel ,narcyz i nerwus i dziecko,dla ktorego nie ma rzeczy niemozliwych,straszny indywidualista,kiedy sie tylko urodzil juz byl dorosly...taki typ...wiec 13 sierpnia wiadomo bedzie czy da rade...Po praktyce w tutejszej firmie telekomunikacyjnej Vodafone tylko o tym mowil,ale przeciez wiem ile spedza czasu nad ksiazkami...Tak czy inaczej dziecko mi niby dorasta,bo wielkiej roznicy w jego zachowaniu nie widze...od kiedy skonczyl 13 lat...i odgrazal sie ,ze z domu sie wyprowadza,bo przestalam mu robic drugie sniadanie do szkoly!=)Ale dzieki tym radykalnym cieciom dziecko nauczylo sie sztuki kulinarnej i z glodu mi nie zemrze kiedys,jak do konca obietnice wypelni ...ta wyprowadzkowa...Boze! za mloda jestem na takiego starego syna=)

A ja wzielam sie za siebie jak co roku...maseczki ZerwiStressss,biegi po parku(dzieki nim dowiedzialam sie o masie miesni ,ktore zamieszkuja moje cialo)i dzis nawet do ogrodka wyszarpalam silownie z domu bo przy spiewie ptakow mialo pojsc latwiej...nadmieniam ,ze nie poszlo...tak samo boli,tak samo ciezko trzeba pracowac...no masakra jakas z tym naszym cialem =)

Pozdrawiam wszystkich mocno.
J.