Thursday, 13 February 2014

LutoweRoztopyPrzemysleniowe...

Kiedys ktos powiedzial,ze Najwyzszy pomaga tym,ktorzy sami sobie pomagają...i chyba cos w tym jest.
Szukajac scieżek trafiamy na te wlasciwa...oczywiscie po drodze nierzadko sie"ublocimy,podrapiemy galeziami zycia",ale w koncu trafiamy na To.I teraz co z Tym zrobimy znowu zalezy od nas(czy nie prosciej byloby o Najwyzszy,wybrac za nas?...)No i To co /czego poszukiwalismy ,co wydawalo sie nam naszym przeznaczeniem...zaczyna ciazyc...zaczynamy rozmyslac,czy czasem (moze?)te stare nie jest lepsze od nowego?...bo stare juz znamy,wiemy czego sie po nim (tym starym)spodziewac...choc stare nie spelnia juz naszych oczekiwan,nudzi nas bo ,potrzebujemy czegos co nas ozywi,podniesie ,doda skrzydel...no i dalej wracamy do nowego...znowu nowe jest nowe potrzeba czasu do adaptacji,wdrożenia w tryb codzienny-rutynowy,poznania...boimy sie tego,ale tez intryguje...
No i tak moze byc z praca,partnerem,Ok z dziecmi nie,Boze ! nie chce ich wymieniac i nie dlatego ,ze sa perfekcyjni, bo nie są...,ale jak sobie pomysle znowu o 9 miesiacach taszczenia ich ze mna doslownie wszedzie,poza tym spieszno im na wolnosc nie bylo.no i o ilosciach parowek zjedzonych jak bylam w ciazy z Mlodszym(wiem ,ze sa obrzydliwe,ale wowczas smakowaly jak kawior z jakiegos nieznanego mi ,ale tylko naturze powodu)i tysiace ton czekolady ,ktore pochlonelam ze Starszym... wracanie do formy...nie,nie dzieci niech pozostana=)...
Ale serio wracajac do tematu...czy nie myslicie ,ze rzeczy dzieja sie z jakiegos powodu w naszym zyciu,szczegolnie kiedy nie pozostajemy bierni?Kiedy dazymy do czegos,kiedy poszukujemy samych siebie...tych "kiedy"moze byc tysiace...

A doopa...moze kiedys dojde do sensownej konkluzji...poki co, nie krzykne chwilo trwaj wiecznie!-bo czuje sie zmeczona,w glowie mam mnostwo mysli..."Zet". mowi...,ze to nie jest mozliwe ciagle myslec-a jednak...troche by sie zdziwil...wchodzac do mojego Mozgowia...zresztą  zadziwiam go i tak zbyt czesto...mogloby to podzialac tez w druga strone...lekki sarkazm

Kocham malowac,ale moge to robic kiedy jestem wypoczeta i pozytywnie nastawiona do zycia...z czego podsumowanie:... ide sobie zrobic cud maseczke-ZerwiStress...i kapiel Kleopatry z litra mleka i w dodatku od krowy ,bo kozie nie gosci juz u nas w lodowce od czasu,kiedy Mlodszy przestal byc alergikiem na bialko krowie...