Friday, 27 September 2013

Deszcz,wybory i spotkanie w sklepie.

W czwartkowy poranek maszerowalam jak zawsze do pracy i ten dzien nie roznilby sie od innych ,ale jednak... kiedy jest tak cieplo jak jest teraz ,kiedy z nieba pada deszcz...ranek jest wyjatkowy.W parasolke stukaly srebrzyste kulki,stopy zapadaly sie w mokrym puchu...do tego stopnia,ze i ten puch dostal mi sie do skarpetek ...Cieply jesienny deszcz...jest wyjatkowy...

Zblizaja sie tu wybory.Dylemat- glosowac za czy przeciw, wymianie rzadu...Z doswiadczenia wiem,ze zmiany są dobre...moze nie od razu widac ich dobroczynna moc,ale ...przewaznie ci nowi mają wole wykazania sie ,zanim dojdzie do zepsucia.Uwazam,ze ludziom mlodym powinno sie  dac  szanse...Ok stary=doswiadczony ,ale i niejednokrotnie zepsuty,mlody =wyksztalcony,a do zepsucia ma zawsze czas...Skoro stary rzad nic nowego  nie wnosi wniosek z tego,ze skonczyly im sie pomysly na poprawe,choc jak sie nas zapewnia..recesja juz ustapila...

Kot Włamywacz odnalazl nas po roku...troche wyplosz sie z niego zrobil wiekszy niz byl,ale czuje sentyment do tego malego pchlarza...Dzis obudzilam sie ok 5 rano...wiadomo zaliczylam lazienke i wrocilam do lozka(ps.spalam na sofie w dziennym pokoju z powodu chorej stopy)...,ale slysze ,że jakby cos chodzilo po kuchnio-pokoju...slucham ,slucham...jakies lekkie odglosiki...przekrecilam sie na drugi bok...bo wydawalo mi sie ,ze moje prawe ucho moze wychwycić wiecej niz lewe...,i w tym calym "sluchowisku"w koncu otworzylam oczy ,a tu przede mną na stoliku do kawy siedzi kot i patrzy sie na mnie...zeby nie bylo- nie wystraszylam sie ...,ale wygladal jak jakas woskowa figurka =)..oczywiscie wlamal sie do domu przez otwarte okno w kuchni...=)...poczym czmychnal tą samą droga...wrocil w porze lunchu...

Spotkalam dzis "Mlodszego" w lokalnym sklepie-
-A mama co tu robi?
-Nic.Zwiedzam przeciez półki ...na ewentualny obiad...




Kawalek  mojego mieszkania wysokiego do "nieba"na 7 m =)