Wednesday, 18 September 2013

Czarny ryż...

Z brązowym ryzem jest tak,ze lepiej go kupic niz probowac samemu w domu zrobic.Starszy-glowa w chmurach i sluchawki na uszach-chyba sie przeliczyl.Rano wstawil bialy ryz ,aby jego mlodszy brat wylaczyl go po czterch godzinach juz jako ciemno brazowy z zapachem przeszytwajacym caly dom,a zrobil to tylko dlatego ,ze zapomnial spodenek i w porze lunchu musial po nie wpasc do domu...zgroza gdyby tego nie zrobil!!!...No i tak... nie wkurzylam sie tak bardzo,bo domu nie spalil,ale...zapach jest tak aromatycznie podly,ze od wietrzenia boli mnie juz glowa, bom chyba sie przewiala...w nosie mnie kreci i juz nie wiem co czuje czy nadchodzacą chorobe czy kopcący ryz...Mieszkanie do wyprania...com juz po czesci uczynila...a mialam odpoczywac bo mam peknieta kosc srodstopia...o ironio losu =)...jak zawsze